Omenaa
Omenaa

BOSKA KAŚKA = KADCYLA I ŻYCIE

Po raz kolejny musimy zawalczyć o życie Kasi, która od lat jest wolontariuszką fundacji i działa z nami na rzecz tolerancji! Przeczytajcie od niej kilka słów i pomóżcie zrealizować marzenie jakim jest jej dalsze życie!

BOSKA KAŚKA I DEJA VU = KADCYLA I ŻYCIE

 

Po raz kolejny musimy zawalczyć o życie Kasi, która od lat jest wolontariuszką fundacji i działa z nami na rzecz tolerancji! Przeczytajcie od niej kilka słów i pomóżcie zrealizować marzenie jakim jest jej dalsze życie!

 

 

Nazywam się  Kaśka i jestem kolorową Boską Matką z Wrocławia. Mam dwójkę wspaniałych dzieci: Jasona - 15 miesięcy i Samiloby 10,5 roku, kochającego męża, wspaniałą rodzinę i wiele dobrych przyjaciół i osób obok siebie.

Mam też w pakiecie raka złośliwego o wysokich parametrach złośliwości i aby się z nim rozstać niezbędny dla mojego leczenia jest nierefundowany lek o nazwie Kadcyla (TDM1).

 

Dlaczego jestem Boska? W 2016 roku w 8 tygodniu ciąży dowiedziałam się, że mam inwazyjnego, złośliwego, hormonozależnego raka piersi HER2+.

Cale leczenie systemowe przyjęłam w ciąży, o czym więcej można poczytać na stronie https://www.raknroll.pl/co-robimy/programy/boskie-matki/katarzyna-boodie/  

Pod opieką lekarzy we Wrocławiu w marcu 2017 roku przyjęłam ostatnią dawkę chemii, dokładnie po trzech tygodniach poprzez cesarskie cięcie 05 kwietnia 2017 roku przyszedł na świat Jason. Kolejnym etapem leczenia w maju 2017 była operacja - kwadrantektomia lewostronna i limfadenektomia pachowa, radioterapia, brachyterapia, hormonoterapia oraz leczenie uzupełniające Trastuzumabem od czerwca 2017 do czerwca 2018.

 

Wszystko przebiegało bez najmniejszych komplikacji, a ja powróciłam do pełnego życia rodzinnego i zawodowego.  W prezencie na dzień kobiet 8 marca 2018 roku byłam na kontrolnym USG piersi, które wykazało łagodną zmianę - wyszłam z adnotacja: „do kontroli za 6 miesięcy”. Jednak wraz z moim lekarzem prowadzącym postanowiliśmy sprawdzić to jeszcze raz za 6 tygodni. Kolejne badanie nie różniło się niczym od poprzedniego. Usłyszałam - nie stwierdzono różnic z badaniem z 8 marca. Czułam lekki niepokój i mój lekarz postanowił ową zmianę sprawdzić jeszcze pod rezonansem. Od tego momentu nastąpił nagły zwrot akcji, podczas odbioru wyniku dowiedziałam się, że aby to sprawdzić trzeba pobrać biopsję. Na wynik czekałam ze spokojem, ale tylko pozornym. Usłyszałam zdanie: „ma pani raka”. Pomyślałam sobie: to jak deja vu… że co? że ja mam raka? jak to? Przecież ja cały czas się leczę, a to był tydzień, w którym przyjęłam kolejna dawkę herceptyny (trastuzumab). Okazało się, że to nowe ognisko po drugiej stronie piersi. Potem było kolejne badanie PET, które potwierdziło zmianę w lewej piersi, niestety badanie potwierdziło też zmiany w płucach oraz w węzłach podostrogowych, i wiecie co, to było jak by ktoś nagle obciął moje skrzydła życia.. jak to możliwe? i co teraz?

 

Szybka akcja, kolejne i kolejne konsultacje lekarskie, co robimy dalej – chemia, leczenie systemowe czy  tabletki – usłyszałam tyle różnych nazw, trudnych do wymówienia. Ostatecznie z ust lekarzy padła nazwa Kadcyla  - TAK to jest lek dla pani - kiedy dotychczasowe leczenie zawiodło. Po raz kolejny uwierzyłam, że będę żyć, uda się. Zaraz potem dowiedziałam się że lek jest tak drogi, że mało kto jest go wstanie w Polsce przyjmować, gdyż jest całkowicie nierefundowany. Właściwie jego cena jest tak wysoka, że dla zwykłego polskiego obywatela jest nie do przejścia. Już wiem, że jedna dawka leku/wlewu  dla mnie to cena 25 446, 52 zł ( dawka jest przeliczona na masę ciała, którego po poprzednim leczeniu i sterydach mi przybyło). Ile będzie trwało leczenie, ostatecznie nie da się na dziś określić. Lekarze mówią o 6-12 dawkach, ale wszystko zależy od odpowiedzi mojego organizmu na leczenie, może być ich mniej, lub jeszcze więcej. 

Sprawy dzieją się szybko, a mój osobisty anioł - Omi mówi do mnie: „Kaśka nie ma opcji, nazbieramy te pieniążki dla Ciebie, Ty będziesz żyć!”

 

I tu docieramy do miejsca TU i TERAZ, abym mogła żyć dalej i pożegnać raka na zawsze potrzebuję Waszej pomocy, żeby zebrać środki na leczenie.

Wierze, że kiedy czyni się dobro, ono wraca, a na świecie jest więcej aniołów niż mój osobisty. 

Moje marzenie na teraz – być, uczestniczyć i cieszyć się z dorastaniu moich dzieci, a w przyszłości zostać SUPER Babcią...

Na mojej liście marzeń jest jeszcze kilka innych celów do zrealizowania, ale to już opowieść na inny czas.

Nie ma rzeczy nie do przejścia i mocno wierzę z Waszą pomocą zrealizuje moje marzenia.

 

Dziękujemy za wszystkie Wasze dary dla mnie.

 

Boska Kasia wraz z rodziną.

Omenaa Omenaa Omenaa
Omenaa

Aleksandra Ruta

Wsparł 10 projektów
Pomógł 14 razy.

Profil ukryty

Brak aktualności